Oczekujemy nawrócenia Rzymu.. Strona: 1

Oczekujemy nawrócenia Rzymu. Dodano: 2011-01-05 22:15

Oczekujemy nawrócenia Rzymu


Bp Bernard Tissier de Mallerais, członek Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Niedawno promował ksiądz biskup w Polsce swoją książkę, biografię abp. Mercela Lefebvre’a, założyciela Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, która we Francji ukazała się sześć lat temu. Czy ma ona pomóc rozpropagować w Polsce postać abp. Lefebvre’a, bractwo i mszę trydencką?

Bp Bernard Tissier de Mallerais: Moja wizyta służyła prezentacji osoby abp. Lefebvre’a. Nie odwiedziłem Polski po to, aby było tu więcej mszy tradycyjnych, czy więcej ośrodków bractwa. To nie jest naszym bezpośrednim celem. Chodzi nam o coś głębszego – o społeczne panowanie Chrystusa Króla i aby społeczeństwo polskie znowu było katolickie.

A nie jest?

Po upadku komunizmu w Polsce oczekiwano powrotu społeczeństwa katolickiego, ale niestety zaszła przemiana w kierunku społeczeństwa liberalnego.

Laicyzacja, istotnie, daje o sobie znać, ale dla środowisk lewicowych jesteśmy państwem wyznaniowym.

Liberałowie stosują w Polsce dokładnie taką samą taktykę, którą od dawna obserwujemy na Zachodzie, zwłaszcza we Francji.

A w tej sytuacji co proponuje bractwo?

Chcielibyśmy pokazać ludziom, że we wszystkim jesteśmy przekonanymi katolikami. Celem naszej działalności jest stworzenie elity katolickiej – osób dobrze wykształconych, zaangażowanych w życiu społecznym, które chcą, by królował w nim Jezus Chrystus. Chcemy też, żeby rządy uznały społeczne panowanie Jezusa Chrystusa.

Co to znaczy?

Trzeba przede wszystkim unikać złego prawa: prawa do aborcji czy rozwodów, które wcześniej czy później przychodzą wraz liberalizmem.

Ależ Kościół w Polsce mówi „nie” aborcji, a prawo antyaborcyjne jest jednym z lepszych w Europie; duchowni bardzo wiele mówią też o trwałości małżeństwa.

Jeżeli jednak biskupi wstydzą się manifestować te przekonania i nie idą w ślady poprzedników, którzy mocno podkreślali prawa katolicyzmu i Kościoła w społeczeństwie, to wcześniej czy później Chrystus Pan będzie detronizowany. Duszą naszego apostolatu jest tradycyjna msza święta. Biskupi polscy – tak jak inni – potrzebują prawdziwej, czyli tradycyjnej ofiary mszy świętej, która jest odnowieniem ofiary Jezusa Chrystusa na Kalwarii. Tylko przez krzyż przyjdzie królestwo Chrystusa.

Kościół żyje i przybiera różne formy w różnych wiekach, ale wiara się nie zmienia

Benedykt XVI zrównał w prawach mszę tradycyjną z posoborową, zniósł ekskomunikę nałożoną na abp. Lefebvre’a, co było wstępnym warunkiem bractwa do rozpoczęcia rozmów o jedności. Tymczasem zainteresowanie mszą trydencką w Polsce jest niewielkie – odprawiana jest w około 40 miejscach, w tym tylko w 16 co tydzień.

Decyzje Benedykta XVI były ważne, ale w życiu bractwa nie spowodowały zmiany. Kontynuujemy nasze życie katolickie w taki sposób, jak robiliśmy to wcześniej. Nigdy nie uznaliśmy ekskomuniki za ważną i zawsze odprawialiśmy tylko tradycyjną mszę świętą. Cała nasza działalność apostolska jest taka sama jak wcześniej. Natomiast brak masowego powrotu do tradycji ma różne przyczyny. Główną są rachuby ludzkie, obawa – zwłaszcza wśród kapłanów – że stracą pozycję w środowisku, a poza tym przyzwyczajenie, brak motywacji, lenistwo. Nam od początku chodzi o nawrócenie dusz, a to jest trudne. Nie dokonuje się masowo, a pojedynczo – jedna po drugiej. Dlatego też to mozolny proces.

Ksiądz biskup powiedział, że decyzje Watykanu nic nie zmieniły w waszym położeniu. A co by zmieniło? Czego oczekujecie od Watykanu?

Nawrócenia.

To znaczy?

Uznania przez Rzym, że nowa, posoborowa msza dla Kościoła była katastrofą. Drugą katastrofą jest ekumenizm, a trzecią – wolność religijna, która wprowadza do dawnych chrześcijańskich społeczeństw fałszywe religie, zwłaszcza muzułmańską.

Czyli oczekujecie odrzucenia tego, co przyjął Sobór Watykański II. Czy to oznacza, że porozumienia nie będzie?

Jeżeli Rzym w pełni zrozumie to, o czym powiedziałem, automatycznie dojdzie do porozumienia. Jednak dyskusje z Rzymem są trudne. Nasi rozmówcy są przeniknięci liberalizmem. Pracujemy nad nawróceniem ich serc, a także głów i rozumów. Nawrócenie głowy jest o wiele trudniejsze, niż nawrócenie serca.

Skoro bractwo chce, by Watykan uznał sobór za katastrofę, a Watykan – by bractwo uznało postanowienia soboru, czyli by każda ze stron wyrzekła się sprawy dla niej fundamentalnej, to czy jest w ogóle sens prowadzenia rozmów, spotykania się w grupach roboczych co dwa miesiące?

Oczywiście, rozmowy powinno się prowadzić. Krok po kroku prawda wychodzi na jaw. Dostrzegamy to. Nasi rozmówcy otwarcie przyznają, że nie znają naszych argumentów, nie wiedzą, dlaczego zajmujemy określone stanowisko. Ale w najbliższym czasie nie widzimy możliwości formalnego porozumienia. Zresztą nie oczekujemy tego, bo wiemy, że jest to nierealne. Nie oczekujemy od Stolicy Apostolskiej natychmiastowej zmiany. Jesteśmy realistami i wiemy, że nawrócenie to proces, który może trwać wiele lat. Poza tym nie pragniemy reintegracji z czymś, co straciliśmy. Jesteśmy bowiem głęboko przekonani, że nigdy nie opuściliśmy Kościoła. Jesteśmy i działamy w samym centrum Kościoła, dlatego że zachowujemy wiarę w sposób nieskażony.

Jeżeli zniesienie przez Rzym ekskomuniki nic nie zmieniło – a z tego, co ksiądz biskup mówi wynika, że porozumienie chyba w ogóle nie będzie możliwe – to czy celowe były zabiegi o anulowanie ekskomuniki?

To absolutnie konieczne, aby być w kontakcie z Rzymem. Rzym to Rzym. Ale aby w kontaktach z nim mieć jakąkolwiek pozycję, trzeba usuwać przeszkody. Rozmowa z pozycji ekskomunikowanego nie jest prawdziwą rozmową. Zniesienie ekskomuniki, której nigdy nie uznaliśmy, i zezwolenie na odprawianie mszy tradycyjnej były przedwstępnymi warunkami rozmów. Jesteśmy szczęśliwi, że zostały potraktowane pozytywnie, bo to pozwala na poważną rozmowę.

Czy bractwo w ogóle jest zainteresowane funkcjonowaniem w Kościele, np. w formie prałatury personalnej, czyli takiej strukturze, jak działa Opus Dei?

Absolutnie nie. Zanim nie zostaną uregulowane sprawy doktrynalne, odmawiam przyjęcia takiej struktury. To byłby skansen, zoo dla zwierząt na wyginięciu. To byłoby najgorsze rozwiązanie problemu.

Ale podobno część wiernych chce takiej prałatury i ściślejszego działania z Rzymem.

Jeśli są tacy, to są to najsłabsi członkowie bractwa. Pewnie do końca sami nie rozumieją, o co toczy się walka.

Watykan mówi, że w rozmowach bardzo przeszkadza to, że bractwo wyświęca kolejnych księży, krytykuje papieża, np. za odwiedzenie synagogi...

Walka o wiarę się nie zmienia. Jako biskup katolicki mam obowiązek upominać wikariusza, a nawet papieża, jeśli dochodzi do publicznego skandalu czy publicznego grzechu. A takim jest chodzenie do świątyń protestanckich, synagog i meczetów, bo w ten sposób daje się znak, że judaizm, islam, protestantyzm są do przyjęcia.

Jezus też chodził do synagogi.

Pan Jezus chodził tam, aby nawrócić Żydów. Ojciec Święty nigdy do niej nie poszedł, aby nawrócić Żydów.

Czy Benedykt XVI, który ma duży szacunek dla dawnej liturgii, jest dla bractwa zbyt mało katolicki?

Ojciec św. znał abp. Lefebvre’a, dyskutował z nim, mówił, że ma wielki szacunek dla nauki arcybiskupa. Jednak został modernistą. Jego teologia, jego myśl jest modernistyczna.

A czy bractwo uzna Jana Pawła II – gdy zakończy się jego proces – za błogosławionego?

Mamy wobec niego masę zastrzeżeń: np. spotkanie w Asyżu, całowanie Koranu etc. Te wydarzenia były wielkim upokorzeniem dla Kościoła katolickiego.

Czy mimo to bractwo uzna beatyfikację Jana Pawła II?

Z naszej strony będzie całkowite milczenie. Tak samo reagowaliśmy na beatyfikację Jana XXIII.

Dlatego, że zwołał Sobór Watykański II?

Nie dlatego, że otwierał sobór, ale dlatego, że uczynił to na zasadach, które musiały prowadzić do jego klęski.

Czy sobór wniósł coś dobrego do Kościoła?

Nic dobrego. Kościół umiera. Od soboru katolicy opuszczają Kościół, wielu straciło wiarę. Sobór nie odnowił katolickiej gorliwości wiary, czego oczekiwano.

Sądzi ksiądz biskup, że Kościół w formie przedsoborowej przetrwałby i miał się lepiej? Tradycja Kościoła też się przecież zmieniała. Kościół w X wieku był inny niż np. w XVII.

Kościół przed Soborem Watykańskim II, za Piusa XII był już mocno przesiąknięty modernizmem. 0czywiście, Kościół żyje i przybiera różne formy w różnych wiekach, ale wiara się nie zmienia. Katechizm, z którego uczymy dzieci, nie może się zmienić. W naszych szkołach, także w tej w Falenicy pod Warszawą, dzieci uczą się z tradycyjnego katechizmu. Są szczęśliwe, otwarte, czyste, przejrzyste. Osiągają bardzo dobre wyniki. To jest przyszłość Kościoła.

I to jest remedium bractwa na umieranie Kościoła?

Tak, musimy odbudować prawdziwy Kościół katolicki przez mszę trydencką, szkoły katolickie, prawdziwe małżeństwa, które doczekają wielu dzieci. To wszystko jest możliwe. Dowodem jest to, co się dzieje u nas. Wierzymy, że sytuacja jeszcze się zmieni na lepsze.

W Polsce Kościół prowadzi 530 szkół.

Ale te szkoły nie mają katolickiego ducha. Czy dzieci odmawiają w nich regularnie modlitwę? Czy wszystkie przedmioty są przeniknięte obecnością Chrystusa?

Czyli to bractwo jest katolickie, ale poza nim już nikt?

Nie odpowiadam na takie pytania, bo nie na tym polega problem. Nie chodzi o to, aby się chełpić.

A jaka jest pozycja w bractwie bp. Richarda Williamsona, który zanegował Holokaust? Jak ksiądz biskup ocenia jego wypowiedź?

Rozważam sytuację bp. Williamsona w najgłębszym milczeniu.

A czy wielu duchownych, świeckich w bractwie myśli podobnie jak bp Williamson?

Na to pytanie też odpowiem milczeniem.


http://www.rp.pl/artykul/584986_Oczekujemy-nawrocenia-Rzymu.html


Forever Begins.


Dodano: 2011-01-06 00:06 Zmieniono: 2011-01-06 00:09

To co piszesz to delikatny temat... ja pierdole, Pius generalnie był wyklęty, ale dzisiaj wszystko wychodzi na jaw... ok, niech będzie, ale wiadomo, że Watykan przegiął <lol>
Yngwie, Ty taki wykształcony, powiesz coś na ten temat, albo kto inny, Freak, czy kto? <lol>



Dodano: 2011-01-06 08:22

Yngwie (Anciliae)
Yngwie
Posty: 2299
Wrocław / Częstochowa

A powiem. Że niektóre ich postulaty mi się podobają, głównie te, w których mówią, że sami się powinni za siebie wziąć, zamiast szukać sobie wrogów w normalnym społeczeństwie.

A co do bractw, soborów itp. to się kompletnie nie orientuję, więc się nie wtrącam.


od czasu do czasu warto wrócić do źródła


Dodano: 2011-01-06 08:57 Zmieniono: 2011-01-06 09:07

Najpierw wyjaśnienie, którego w tekście nie ma (chyba że przeoczyłem).

Msza w rycie trydenckim, (tradycyjna) oznacza mszę, odprawianą po łacinie, przez kapłana zwróconego twarzą do ołtarza.

Natomiast abp. Marcel Lefebvre, został ekskomunikowany za samowolne wyświęcenie kilku biskupów.

Teraz po pierwsze, ilu ludzi zna łacinę?
Dlatego msza odprawiana po łacinie w moim przekonaniu, stałaby się mszą dla elit. Bariera językowa odciągnęłaby jeszcze więcej ludzi od kościoła, niż obecny „liberalizm”.

Po drugie, gdyby wszyscy arcybiskupi, zaczęli wyświęcać samowolnie biskupów, doprowadziło by to do chaosu, który w krótkim czasie mógłby przyczynić się do upadku Kościoła i na który ten Kościół nie może sobie pozwolić.

Co więcej, uważam że stanowisko Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, cechuje daleko posunięta arogancja wobec pozostałych Religi, która w moim przekonaniu jest całkowicie nie do przyjęcia.
Argumenty lefebvrystów, są jak strzał kulą w płot.



Dodano: 2011-01-06 13:02 Zmieniono: 2011-01-06 13:04

sphinxia napisał(a):
Yngwie, Ty taki wykształcony, powiesz coś na ten temat, albo kto inny, Freak, czy kto? <lol>


Hah, jak miło, że ktoś się o mnie upomina, doprawdy czuję się zawstydzony. ^ ^

Ale nie mógłbym przepuścić takiego tematu.

Szczerze mówiąc ja to widzę jako koncepcję powrotu do średniowiecza. Niech no wypiszę to o czym jest mowa:

- umocnienie władzy religijnej
- tworzenie elit katolickich
- budowanie prawa na stanowisku Kościoła
- msza święta trydencka, po łacinie
- nietolerancja religijna
- potępianie ekumenizmu

Bractwo jest pyszne, podstępne, bezczelne. Jeśli Kościół jest konserwatywny to lefebryści prezentują skrajny konserwatyzm a nawet wręcz fanatyzm. Polecam artykuł z wikipedii o lefebrystach, mnie osobiście pewne rzeczy wręcz zszokowały.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lefebry%C5%9Bci

Krótki fragment:

Wikipedia napisał(a):
" Ekumenizm i dialog międzyreligijny

Do podstawowych cech charakteryzujących doktrynę Bractwa należy całkowite odrzucenie jakiegokolwiek dialogu międzyreligijnego i ekumenicznego. Wszystkie wyznania i religie, różne od katolicyzmu, są ze swej natury złe. Jak ujmuje to dobitnie Lefebvre: Budda i Luter to słudzy diabła. Idealnym rozwiązaniem, które powinno być celem działania papieża jest powołanie jak największej liczby państw wyznaniowych, w których katolicyzm będzie religią dominującą i jedyną akceptowalną, i w ktorych inne religie pozbawione będą swoich praw publicznych. Podstawą tej teorii jest przyjęta przez Bractwo koncepcja wolności religijnej, według której wolność religijna rozumiana jest wyłącznie jako nieskrępowane działanie Kościoła w strukturach politycznych. Deklaracja Soboru Watykańskiego II Dignitatis humanae wyrażająca przeciwny pogląd, jest według członków Bractwa kolejnym dowodem na uległość współczesnego Kościoła wobec masonerii. Zawarte w soborowej deklaracji twierdzenia o prawie każdego człowieka do wyboru religii z racji swej godności ludzkiej osoby jest w opozycji do uzyskania jak największego wpływu Kościoła na społeczeństwa i cywilizację. Wzorem i wykładnią do pojmowania ekumenizmu i wolności religijnej jest dla członków Bractwa pochodząca z 1864 encyklika Piusa IX Quanta cura."


Taki Rydzyk przy nich to miły księżulo, mały pionek sterowany własną żądzą kasy.


"The fear is not the fate I seek. My destiny will build upon, the mighty turbulence beyond. If I fall I will rise again"


Dodano: 2011-01-06 14:26

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X jest tak samo niebezpieczne jak organizacje działające w państwach gdzie wyznaje się inne religie. Skrajny fanatyzm w każdym wydaniu jest złem (nieważne czy to będzie fanatyczny katolik, muzułmanin czy ateista). Człowiek nie mający żadnego szacunku do ludzi innych wyznań/religii sam nie zasługuje na żaden szacunek.
Co do mszy tradycyjnej, gdyby stała się ona dominującą byłby mszą tylko dla wybranych. Nie każdy rozumie łacinę i nie każdy się jej kiedykolwiek uczył, a co za tym idzie zrozumieć by ją mogli tylko ludzie o dużym wykształceniu (no chyba że lefebryści wprowadziliby w szkołach obowiązkową naukę łaciny).
Najbardziej niepokoi brak jakiejkolwiek tolerancji religijnej. Takie zachowania prowadzą do różnego rodzaju konfliktów o podłożu religijnym (żeby daleko nie szukać: fanatyzm muzułmański). Prowadzi to również do ograniczenia wolności jednostki (tak samo jak konserwatywne poglądy bractwa).


Muminki Cię widzą, Muminki Cię śledzą, Muminki Cię dorwą, zabiją i zjedzą


Dodano: 2011-01-06 16:46

Smutny fakt jest taki, że to właśnie FSSPX (czyli Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X) prezentuje obecnie prawdziwy, czysty katolicyzm.

VS (Sobór Watykański II) był rewolucją w nauczaniu społecznym Kościoła. Tymczasem nauczanie Kościoła jest niezmienne, gdyż pochodzi od Boga. Bóg z kolei jako byt idealny i wszechwiedzący zdania nie zmienia, gdyż zawsze ma rację.

O ile przed VS Kościół Rzymski walczył (przynajmniej duchowo i słownie) z rewolucją anty-chrześcijańską (która przybierała różne nazwy - rewolucji francuskiej, wiosny ludów, bolszewizmu itd), o tyle po Soborze Watykańskim II Kościół pogodził się z wieloma zasadami rewolucji (np świeckie państwo, prawa człowieka, demokracja liberalna, ujmowania człowieka jako istoty wszechrzeczy), a nawet czasami stawał się tej rewolucji sojusznikiem.

Niech najlepszym przykładem owego faktu będzie fakt, że Jan Paweł II w latach 80-tych jeździł po świecie i walczył o wolność religijną, demokrację i prawa człowieka, po to żeby w latach 90-tych walczyć z konsekwencjami w.w ideologii, czyli z legalizacją związków homoseksualnych, eutanacji, aborcji...

Smutna prawda jest taka, że na soborze watykańskim II Kościół zaprzeczył i zapomniał o własnym nauczaniu, co jest głównym powodem obecnego kryzysu katolicyzmu.


Forever Begins.


Dodano: 2011-01-06 17:02

"Drugi Sobór Watykański bardziej niż zgromadzeniem biskupów był tajną konferencją biznesmenów poirytowanych tym, że stracili klientów."

Nicolas Gomez Davila.


No, wicie, rozumicie.


Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło